RSS
poniedziałek, 08 grudnia 2014
Moja siostra wyszła za Włocha 20 lat temu . Jej mąż pochodzi z Sycylii i zaraz po ślubie spalił jej wszystkie ubrania a jego mamusia dała jej jakąś czarną szmatę by w niej chodziła. I tak z pięknej księżniczki zrobiono brzydkie kaczątko. Tam gdzie osiadła nie wolno chodzić w mini ani w sukienkach co podkreślają talie i urodę . o spodniach nie wspomnę. Przed 20 laty podobnie myślała, że Włosi są atrakcyjni i męscy . Przeciętny Włoch to mami synek i kibol . Zgadzam się z niektórymi przedmówcami ,że Polak to pijak i brudas ale nie wszyscy tacy są. Chociaż mam 50 lat nie mam problemu z poderwaniem 20 latki . Nie dlatego , że jestem czysty bielizna uśmiechnięty , wysoki i mam samochód za kilkaset tysięcy. Kobiety są z tymi co mają kasę i zrobią dla niej wszystko. Nie ważne czy jesteś Polką , Amerykanką czy Włoszką... To za to że tak brzydko o Nas myślicie Italiańce, kawał o Waszych kobietach: Do baru wchodzi Włoch. Siada na stołku i zamawia piwo. Wypija je, zagląda do swojej kieszeni, krzywi się i zamawia następny kufel. Łyka piwo, znowu zagląda do kieszeni, krzywi się i zamawia jeszcze raz. Powtarza operację kilkakrotnie. Zaintrygowany barman pyta: - Dlaczego za każdym razem po wypiciu piwa zagląda pan do kieszeni? - Mam tam zdjęcie żony. Jeżeli patrzę na nią i zaczyna mi się podobać, to jest to znak, że czas już do domu. Nie rozumiem o co chodzi z puszczalskimi Polkami. Mieszkam w Anglii już ponad 7 lat, pracowałam w klubie i powiem wam jedno nasze rodaczki przy Brytyjkach to raczej są świętoszki. Poza tym we wszystkich nacjach znajdą się panie tzw. bardziej lub mniej puszczalskie, zresztą kto kogo obchodzi kto z kim sypia? Osobiście jako Polka jestem wierna swojemu facetowi Polakowi, jak i większość bielizny moich polskich koleżanek. Zaprawdę wiele widziałam w pracy za barem w dużym klubie, w takim gdzie być może nigdy nie byłeś i powiem jedno te tak zwane puszczalskie Polki i te które gną do panów o ciemnej karnacji to jest właśnie wyjątek, ale na nieszczęście dla naszych fajnych pań takie wyjątki się nagłaśnia. Teraz pracuje w firmie, gdzie 60% stanowią Polacy, którzy to w większości są w udanych jako tako związkach i żadna z mych znajomych z pracy nie puszcza się.
20:58, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 marca 2014
Najszybciej i najprościej to zestaw pompowo-mieszający (drogo ale mało ludzi potrafi to źle zamontować , niemniej jednak i tacy się zdarzają) Można "zbudować" mieszacz z dostępnej w sklepach armatury , ale to też musi "zestawić" ktoś kto to "ogarnia". 
Jeżeli twierdzisz że działa to już 5 lat , to poczekaj do wiosny.
Następnie pompa i zawór trój drogowy. (taniej , ale nie każdy to "ogarnia") I jeszcze jeden szczegół , odpowietrznik powinien być po stronie odpływu z kolektora powrotnego (lewa strona na zdjęciu) a jeżeli nie ma tam gniazda na odpowietrznik, to odplyw powinien być z prawej strony kolektora. Te zdjęcia są bardzo ciemne, i mało z nich widać. Teraz dokładnie się przyjrzałem, i to w prawym dolnym rogu wygląda na naczynie przeponowe. Na nim jest wentyl, jak w kole samochodowym. Tam powinno być napompowane odpowiednie ciśnienie powietrza (w zależności od wysokości instalacji CO). Jeśli nie było sprawdzane 5 lat, to prawie na pewno tam już powietrza nie ma, a to prowadzi do zapowietrzania się instalacji CO, uszkadzania odpowietrzników automatycznych, i wielu innych problemów. Podaj jaką masz wysokość od poziomu naczynia przeponowego do najwyższych części instalacji CO, a napiszę ci jakie powinno być ciśnienie powietrza w naczyniu, i jak to sprawdzić i dopompować (nie wystarczy tylko do wentyla podłączyć pompkę, zmierzyć ciśnienie i ewentualnie dopompować, trzeba jeszcze wcześniej pozbyć się ciśnienia ze strony wodnej naczynia, i umożliwić wypływ wody z naczynia podczas pompowania). Daj jeszcze zdjęcie kotła wraz z osprzętem dookoła niego (naczynie przeponowe, zawory), to ułatwi napisanie procedury pompowania naczynia. 
Ponadto jeśli to pracuje już tyle czasu, to wypadało by też sprawdzić filtry. Tak, to coś na druciku, to kapilara. Jednakże przeniesienie kapilary na kolektor górny przy takim podłączeniu podłogówki jak u ciebie nic nie poprawi, a wręcz będzie jeszcze gorzej, bo kapilara będzie od razu podgrzewana gorącą wodą z kotła, co będzie powodowało zamykanie zaworu termostatycznego, i podłogówka nie będzie grzała wcale. Bez przeróbki układu podłogowego nie da się tego poprawić. Musisz dać pompę, i zrealizować układ mieszający. 

Są jeszcze na rynku układy mieszające do podłogówek z pompą pomiędzy kolektorami. Tych układów nie polecam, gdyż stwarzają wiele problemów, zwłaszcza gdy temperatura wody z kotła jest za niska (woda jest ganiana po krótkim obiegu pomiędzy kotłem a układem podłogowym (zawór termostatyczny całkowicie otwarty, a pompa kotła i układu mieszającego pracują w szereg) i w efekcie nie grzeją ani grzejniki, ani podłoga, i nie ma odbioru ciepła z kotła). Te układy sprawdzają się tylko w instalacjach z kotłem pracującym na wysokich parametrach (z wysoką temperaturą). Wiem bo już kilka razy ten problem z takimi układami (pompa po między kolektorami) gryzłem. 
Skoro masz grzejniki podłączone równolegle do kotła oprócz ogrzewania podłogowego, to nie trzeba sprzęgła hydraulicznego czy bajpasu przed układem mieszającym podłogówki. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy że te kolektory podłogówki i ten zawór termostatyczny z kapilarą są źle zmontowane hydraulik Warszawa. Polecam schemat układu mieszającego, który umieściłem w poprzednim moim poście. Jest to stary i sprawdzony układ, i świetnie się sprawdza. 
środa, 30 października 2013
Znów odwracanie kota ogonem,że problem to niepokoje rodziców czy ich rozhisteryzowanie pt.zabierają dzieciom dzieciństwo.Nie chodzi o niepokoje, bo coś się zmieni, bo my nie lubimy nowości,tylko niepokoje,że władza nie panuje nad czymś nad czym powinna panować,opiera się na fałszywych przesłankach, dowodach i elementarnych błędach wnioskowania (jak np.Kacperek sobie dał radę,to cały rocznik da sobie radę).W skrócie-są to niepokoje nad eksperymentami na dzieciach wbrew aktualnej wiedzy medycznej, psychologicznej, pedagogicznej. Każdy racjonalny człowiek musi mieć obawy.To jest fałszywy przekaz,że dzieci uczą się tylko w szkole,a jak nie chodzą do szkoły,tylko np. do przedszkola,to się nie uczą. Jest akurat odwrotnie-taka jest natura dziecka,że najwięcej chłonie w formie zabawy, a w ławkach najwięcej uczą się być może słuchacze uniwersytetów trzeciego wieku, a i w to wątpię.Można młodsze dzieci przenosić do szkół, ale pod warunkiem, że będą tam identyczne warunki jak w przedszkolu, a podstawą nauczania będzie zabawa, ruch, ławki jako dodatek (a nie jako gwóźdź programu). I taki model nauczania co najmniej do 7roku życia-zgodnie z aktualną wiedzą psychologiczną, medyczną itd. Można by tu wyliczać długo o co chodzi, ale to reformatorzy powinni wiedzieć co to znaczy stworzyć warunki do edukacji na miarę XXI wieku,a nie lat 50.-60. Chcemy być postępowi-proszę bardzo, konsekwentnie weterynarz Warszawa weterynarz Bielany i bez malowania trawy. Jeśli nas nie stać,nie ruszajmy czegoś co jest (na nasze możliwości) dobre-system kształcenia przedszkolaków w przedszkolach, a dzieci w wieku szkolnym-w szkole. Gimnazja to była ogromna wpadka do której nikt nie chce się przyznać, co do 6-cio latków to jest to trochę bardziej skomplikowane. Chyba powinno się stworzyć jakieś poradnie psychologiczne które pomagałyby rodzicom w podjęciu decyzji i im zostawić ostateczne słowo w sprawie ich dzieci. Istotniejszy jest problem dotyczący podstaw programowych. Wiele przedmiotów w szkołach zostało zredukowanych np informatyka została okrojona o 50% /co oznacza że co drugi nauczyciel informatyki w ciągu 2-3 lat straci prace, W cyklu nauczania od podstawówki do matury jest teraz /po reformie/ 160 godzin informatyki, 160 historii, po 160 chemii biologi i kilku jeszcze przedmiotach ale np religii jest 860 godzin. Myślę że problem 6-cio latków jest celowo podkręcany aby stworzyć system fundamentalizmu katolickiego. W UK do szkół pójdą 5-latki, a w III/IV RP w referendum zdecydujemy, że NIE. A dlaczego? Bo in gremio to jesteśmy niedouczonymi czytelnikami Faktu, Super Expressu, czy innego Dziennika Polskiego. A jak ktoś kiedyś miał w ręku Rzepę, to musi być intelektualista
22:28, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 października 2013

Już od wtorku przedsiębiorcy mogą narazić się na odpowiedzialność za podatek swoich kontrahentów, a dokładnie - za niezapłacony VAT. Dotyczy to wyłącznie transakcji zawieranych pomiędzy przedsiębiorcami w obrocie tzw. towarami wrażliwymi, do których ustawa zalicza paliwa, złoto oraz niektóre wyroby stalowe. Hmm.... a gdyby tak urzędnicy wrażliwie i solidarnie odpowiadali finansowo za straty wynikające z błędów instytucji w których pracują? To nie są błędy, tylko perfekcyjnie przygotowany przez specjalistów program, który jest krok po kroku realizowany. Tu nie ma miejsca na błędy. Żeby dorżnąć watahę, trzeba być skrupulatnym, nieustraszonym i perfekcyjnym. To jest wręcz kuriozalny prawny potworek, jak może kontrahent odpowiadać za podatki , które powinien zapłacić inny współpracujący podmiot. W takim razie sędziego należy wsadzić do paki za to , że ten wsadził bandytę. Inaczej , kupisz chleb w Netto , a skarbówka ściągnie z ciebie podatek VAT. Gdzie jest na świecie takie prawo ! ?. My jesteśmy już kolonią, jak powiedział prof. Kieżun. Zero dobrego prawa. To ze tu napisano że "nie budzi" to moje WĄTPLIWOŚCI BUDZI bo KONSTYTUCJA RP Art. 42. 1. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia... A "autorytety"; SŁOWENIA - nawet nie wiem gdzie ona jest, PORTUGALIA - gdyby nie Biedronka to w ogóle by jej nie było, FRANCJA - Francuzów już tam nie ma , tam rządzą arabusy , a dla równowagi wybrali sobie węgierskiego żyda Sarkozyego (też im nie pomógł), RUMUNIA - no litości ... ale krajobrazy to mają piękne.  Dziwne to prawo ale to może być wstęp do wprowadzenia takiego solidarnego płacenia od wszystkich towarów i to dopiero będzie ciekawe. Pora wprowadzić takie prawo dla polityków i urzędników czyli każdy płaci za swoje błędy bo ich to nie obejmuje..

Po drugie, taka odpowiedzialność ma wystąpić wtedy, gdy w momencie dostawy towarów nabywca wiedział lub miał uzasadnione podstawy do tego, aby przypuszczać, że cały podatek przypadający na dostawę tych towarów lub jej części nie został lub nie zostanie wpłacony. Co za idiota to wymyślił a skąd ja mam to niby wiedzieć masakra złodziejskie państwo! No kolejna bzdura. Jak można zrzucać odpowiedzialność za błędy kontrahenta na Bogu ducha winną osobę/przedsiębiorcę? Solidarność wg PO to dobijanie każdego i za wszystko. Nawet za "solidarnej i wspólnej" komuny tak nie było.


niedziela, 07 lipca 2013
Biorac pod uwage waznosc telefonii dla rozwoju spolecznego, uczniowie powinni zapoznac sie z problematyka projektowania elektrycznego rownowaznika toru i spsobow likwidacji echa. Rozniez, biorac pod uwage znaczenie telefoni ikomorkowej, uczniowie posinni wiedziec jaka jest roznica miedzy kodowaniem CDMA i GMS. No i oczywiscie – swzczegolowe dzialanie algorytmu kompresji/dekompresji MP3
Programowanie jest zajeciiem dosyc trudnym, i nei widze powodu dla ktorego pzrecietny zjadacz chleba mialby umiec programowac roboty. Natomiast chcialbym aby przeciętny zjadacz chleba umiał zrobić tabelke w edytorze tekstu i uzyc arkusza kalkulacyjnego do cegos bardziej skomplikowanego nie wklepanie danych.
Zreszta, i to klepanie danych wydaje sie nie do przeskoczenia. Moj kuzynek, magister „znawstwa” z najlepszego polskiego uniwersytetu, od roku szukajacy pracy, dostal mala chalture. Wklepanie danych do EXCELA. W kolejnosci kolumn A, B, C, D. Pomylil sie i przestawil kolumny: A, C, B, D. Po trzech dniach zauwazyl. Zaklal, skasowall wszystko i zaczal od nowa. Nie wiedzial biedak, ze mozna przestawic kolumny.
A tak na marginesie, jak juz zapoznajemy studentow ze szczegolami technologii, to dlaczego komputery maja byc uprzywilejowane? A gdzie wykres zelazo-wegiel?…
Nie jestem pzreciwnikiem nauczanai komputerologii.le w zakresie i sposob daajcy wymierna korzyść przeciętnemu człowiekowi. Pzrez dostarczenie narzedi z ktorych bedzie korzystal. Pzrecietny czlowiek na pewno nie bedzie programowal w zadnym jezyku programwoania. O ile nie stanei sie zawodowcem lub hobbystą
A tak zupelnie na marginesie, prasa doniosla ostatnio ze mauczanie informatyki odbywa sie metoda „suchego pedalazu” – na kartce, bez komputera. A uczniowie musza z pamieci odpowiedziec jakie klawisze tzreba naciskac aby zmienic cow w edytowanym tekscie. Obawiam sie ze programowanie w polskiej szkole tez bedzie tak wyglądało…Żółwik na ekranie był świetną zabawką moich dzieci dwadzieścia pięć lat temu w Polsce. Kiedy były przedszkolu i w pierwszych latach w szkole. Ale panu trzeba napisać że to było Logo z MIT. Wtedy pan przyklęknie. Nie LEgo tylko LOgo.
Z rozpadającego się wtedy ZSRR przywiozłem programowany transporter ni to kosmiczny ni to pancerny. Programować można było długość jednostkowego kroku i ilość stopni jednostkowego skrętu, ilość kroków, kąt skrętu, prędkość i kierunek jazdy, sygnały świetlne i dźwiękowe. Cała wycieczka studentów informatyki przez całą noc próbowała tak zaprogramować pojazd, aby przejechał przez pokój do krzesła pod przeciwległą ścianą, po kolei objechał każdą z nóg krzesła i wrócił do miejsca startu. Jadąc po linoleum, dywanie i parkiecie. Strzelaniem, buczeniem i miganiem obwieszczając po drodze cząstkowe sukcesy.
Czternastoletni wtedy syn miał z tym robotem taką samą frajdę jak studenci. Niestety ojciec mu zabrał i rozłożył na części gdyż koniecznie chciał się dowiedzieć, jak robot był zbudowany.
Już z USA posłałem moim dzieciom pierwsze (i drugie) Mindstorms.
Łeee tam, jakieś klocki Lego, kto by się tym bawił…
Znowu – bawili się „tym” i w „genialnym” MIT.
Dziesięciolatek (czwarty syn) pierwsze co zrobił to wyłączył światło w pokoju i tak przeprogramował czujnik w zbudowanym przez siebie robocie, aby robot łaził za nim po pokoju podążając za plamą światła na podłodze z niesionej w ręku latarki. Chociaż w instrukcji było aby na białym papierze narysować ciemnym mazakiem linię, po której robot będzie się poruszał. Dziesięciolatek uważał, że linia na papierze to nudne, bo robot zawsze będzie po tej samej linii jechał i niczym się nie będzie różnił od staroświeckiej kolejki taty. A za plamą światła pójdzie wszedzie po mieszkaniu za nim jak pies, tyle, że bez smyczy.
Itd., itp.
Informatyki jest w szkole jak na lekarstwo. Wyrzucić religię do salek katechetycznych i jej czas przeznaczyć na przedmioty przyrodnicze, w tym na informatykę. W 2012 roku 0.6% polskich maturzystów zdawało informatykę na poziomie podstawowym a 0.5% na poziomie rozrzerzonym. Odpowiednio 2165 i 1634 osoby. Czy rzeczywiście tylko tylu Polsce potrzeba ludzi z jakim takim pojeciem o informatyce? A ilu z nich wyjedzie za granicę?
12:32, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 marca 2013
W tym całym bałaganie różnych argumentów jeden jest postulat działający na niekorzyść „soli naszej ziemi” i jest to postulat wystarczający moim zdaniem aby zamykać dyskusje.
Państwo polskie teoretycznie zachowało się fair. Nie nakazało do tej pory przymusem prawa podpisywać umów o pracę i pracodawca z pracownikiem mógł się dogadać po swojemu. Czyli coś w stylu – jeśli zrzekniesz się umowy, zapłacę Ci na rękę więcej pieniędzy, ale urlopy i świadczenia to już twój problem – w teorii jest świetnie bo dlaczego niby dwie strony nie mają się dogadać po swojemu? Jaki jest w tym problem? A no taki, że Nasza „sól ziemi” dostając palec ugryzła całą rękę i zamiast się umawiać z pracownikami, to zaczęli stawiać ludzi pod ścianą, nadużywając wolności jaką dostali (klasyk – jeśli chodzi o mentalność Polaków).„Tak więc „przedsiębiorcy”, sami żeście sobie tej piany naważyli to ją teraz sami spijajcie.”
To nie wyglada tak czarno bialo. Przedsiebiorca moze byc kazdy, problem w tym ze tych jest za malo i brak rownowagi jest w zasadzie juz nie tylko w Polsce. To jest efekt glupoty piewcow post industrialnej ery. Zamiast ksztalcic rzemieslnikow ktorzy po szkole byliby zdolni pracowac na wlansych smieciach i tworzyc miejsca pracy dla innych czy to w sektorze uslugowym, czy w drobnej wytworczosci ksztalcili sie na poliglotow ktorzy sa molami ksiazkowymi studiujacymi na przyklad anglistyke czy germanistyke po to by pozniej wyjezdzac do pracy na zmywak. Tragizm polega na tym ze sklocone spoleczenstwo nie widzi gdzie jest prawdziwa przyczyna jego problemow.
Niestety pierwszy krok trzeba bedzie zrobic, czyli zamykac bezsensowne powiatowe „uczelnie” a to doleje oliwy do ognia, bo nowi bezrobotni sie pojawia, ale nie ma innej drogi. Kazdy problem ktory chce sie rozwiazac wymaga uczciwej oceny aktualnej sytuacji. W Polsce dotad zamiata sie te sprawy pod dywan.
Pan Duda sobie problemu umów śmieciowych nie zmyślił. Temat jest poruszany od dawna i jest bardzo dużym problemem dla milionów obywateli, którzy są zmuszani do podpisywania niekorzystnych umów, jeśli chcą mieć jakąkolwiek pracę.
Tak więc „przedsiębiorcy”, sami żeście sobie tej piany naważyli to ją teraz sami spijajcie.
Tagi: protest umowa
20:46, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 listopada 2012
Ja się tylko dostosowałem ;) od najłatwiejszych i najtańszych pozycji 
- zabezpieczenie podzielnika przed zimnem 
- zwiększenie sprawności układu (obudowa i wentylacja - koszt wentylacji do 100,- na sezon) 
- precyzyjna regulacja (gałka elektryczna i sterownik akwarystyczny) 

Ponieważ zaoszczędziłem jednostki w kwocie około 1500,- to podejrzewam podniesienie ceny na jednostkę, ale tego tysiaka dostanę. 

Podzielniki elektroniczne wentylacja Warszawa to jedno wielkie oszustwo, czego doświadczyłem. 
Grzejemy budynek jako całość a nie siebie oddzielnie, ciepło przechodzi do i od sąsiada, zaprawdę lepiej liczyć budynek i z metra niż z podzielnika. 

Rady dla prostych ludzi: 
- jeśli nie zgodzisz się na podzielniki i płacisz tyle samo to się nie zgadzaj (przeczytaj warunki bez opomiarowania) 
- jeśli masz podzielnik to nie wietrz i zastosuj pierwszą radę (ochrona czujnika przed zimnem, ale nie za dokładnie) 

PS.Widziałem rozliczenia ciepła kolegi z innej SP, tamtych nie da się policzyć na jednostkę, ja nie ogarniam co oni tam wypisali. Moje są w miarę jasne i mogę przypisać konkretną kwotę na jednostkę danego grzejnika. 
Pomijam minimalne wskazania na innych podzielnikach, po prostu jeden z nich generuje 90% kosztów i tu się skupiłem. 

Kol. Krzysio> chciałeś powiedzieć że ciepełko nie dochodzi a podzielnik już działa i nalicza. Właśnie tak "wpadło" mi 30% jednostek we wrześniu kiedy mieliśmy 18-20 stopni i część w październiku.Zapewniam Cię, że będę oprotestowywał wyniki pod tym kątem i postaram się zejść z oszczędnościami do 90%. 
Poza tym problem naliczania w lato wygląda różnie, aktualnie mam zablokowane naliczanie. Innym mogą włączyć. Ale jest pewne że włączą wcześniej niż dostarczą czynnik ciepła. 
I tu jest pies pogrzebany, podzielnik działa a czynnika nie ma (lato nie ma znaczenia), 
otwieramy okno i wietrzymy a (poprawka, było licznik) podzielnik bije - właśnie o ten moment mi chodzi (tu zachodzi oszustwo naliczania). Jestem Bardzo ciekaw Jak byś zareagował na taki widok: 
Zima -20st C a u sasiada od 3 dni okno otwarte na oścież. 
A wy rozliczacie się od metra. 
To było już dawno przerabiane.
Licznikowi wystarcza: 
- ciepełko pow. 24 st 
- powietrze chłodniejsze o 4,5 stopnia 
i następuje zaliczanie, rejestruj wskazania swojego podzielnika a się przekonasz!
wtorek, 18 września 2012
Bardzo istotne dla mnie jest jaki sposób maksymalnie zmniejszyć ryzyko zagotowania się wody w przypadku użycia zasobnika z wężownicą. Chodzi o to, żeby w kominkowym wymienniku cały czas była woda, by nie dopuścić do rozlutowania się połączenia rurek. Lut jest wykonany ok. 40cm nad spiralą wymiennika kminkowego. Puścił mi gdy płukałem instalację płynem odkamieniającym. Zalałem nim rurki i wymiennik i uruchomiłem kominek. Płyn się zagotował, został wyrzucony z wymiennika i doszło do rozlutowania się rurki. Dlatego tak dokładnie pytam o możliwość zapobiegnięcia zagotowaniu się wody. Powiem szczerze, decydował bym się na układ zamknięty jeśli lepiej odprowadza ciepło + grzejnik wpięty równolegle do wężownicy zasobnika (tak jak na rysunku) otwierany zaworem z siłownikiem po przekroczeniu temperatury 80 stopni. Dotychczas zasadniczo też układ był zamknięty, tyle że rurki z wymiennika kominkowego wpuszczały wodę bezpośrednio do bojlera, nie tworzyły oddzielnego układu (pierwotnego) z wężownica zasobnika. Nie wiem jaka jest różnica w pracy pomiędzy układami otwartymi, bezciśnieniowymi a układami zamkniętymi. 
1) Czy w obiegu zamkniętym woda będzie szybciej krążyć ? Jak to jest w praktyce ? 
2) Czy coś jeszcze można zmienić, żeby zmniejszyć ryzyko zagotowania się wody ? 
3) Co sądzicie o izolacji zbiornika. Zamówić zbiornik zaizolowany termicznie, dać grzejnik i się nie przejmować czy też na wszelki wypadek zamówić zbiornik bez izolacji, dodatkowo odprowadzający ciepło do otoczenia ? 
4) Na jaki zasobnik się decydować - o jakiej pojemności (dotychczasowy 200 litrowy wystarczał) biorąc pod uwagę wymianę obecnego bojlera bez wężownicy na zasobnik z pojedynczą wężownicą. 
5) Czy któraś z tych firm : Galmet, Biawar, Stalmet się wyróżnia jakością czy to raczej jedno i to samo i brać zasobnik po prostu najtańszy ? Wszystkie podane firmy produkują zasobniki podobnych parametrach (powierzchnia i moc wężownicy wykonanie z ceramiką). Pierwsze, to jesli chcesz miec uklad dobrze zrobiony to wezownica w kominku powinna byc z rurki min.22mm ( przy mniejszej srednicy i duzej wydajnosci kominka woda nie bedzie w stanie przeplywac wystarczajaco szybko aby odebrac cieplo i oddzac je w boilerze), zwlaszcza w ukladzie grawitacyjnym, a w ukladzie zamknietym musi byc pompa, ale ta daje ryzyko ze podczas braku zasilania woda sie szybko zagotuje. 
Sytuacja o ktorej pisales ze plyn sie zagotowal swiadczy o tym ze wydajnosc kominka jest zbyt duza w stosunku do przeplywu maksymalnego (mozliwego) w wezownicy ktora jest tam obecnie. Propozycja z pompą ciepłą jest na pewno super, czytałem przed chwilą na czym polega działanie tego układu. Jednak przed tą zimą taka inwestycja w moim przypadku jest niemożliwa. 
Jeśli chodzi o to rozlutowanie to ono nie nastąpiło podczas normalnej pracy układu (a on "działa" już 10 lat) tylko wówczas, gdy chciałem rurki odkamienić - zalałem je płynem, włączyłem kominek bez podłączonego zasobnika (żeby podnieść temperaturę płynu odkamieniającego) i wówczas doszło do tego rozlutowania. Widocznie zrobiła się poduszka nad spiralą i miedziane rurki na tyle rozgrzały się od rury dymowej kominka, że lut puścił (niestety mam lut miękki). Ta sytuacja mi jednak uświadomiła, że trzeba bardzo uważać, by woda była cały czas w obiegu. Dlatego tak dokładnie pytam oba obiegi - otwarty i zamknięty. 
W obecnym układzie, nawet gdy pompka nie pracowała a w kominku było mocno palone, nigdy nie doszło do awarii choć czuć było zapach topionej otuliny :) Woda krążyła wówczas grawitacyjnie pod ciśnieniem sieci wodociągowej. 
Po dodaniu do obiegu pompki i jej załączaniu się przy temperaturze 50 stopni w ogóle nie było problemu z przegrzewaniem, cały bojler "od góry do dołu" był gorący - woda szybciej krążyła i mieszała wodę w bojlerze. 
Najprościej było by wymienić zużyty baniak na dokładnie taki sam - bez wężownicy, podpięty "bezpośrednio" do wymiennika kominkowego. Tyle, że mam świadomość, iż w przypadku pęknięcia rurki woda zaleje mi mieszkanie. 
Mam do Ciebie pytanie. A obieg otwarty z pompką jest równie "wydajny" jeśli chodzi o pobieranie i oddawanie ciepła jak układ zamknięty ? Może w mojej sytuacji po prostu wykonać układ otwarty z naczyniem przelewowym i pompką załączaną gdy temperatura na wyjściu wymiennika osiągnie te 80 stopni ? Czy są jednak jakieś dodatkowe korzyści wynikające z zastosowania w moim konkretnym przypadku układu zamkniętego pracującego pod ciśnieniem ? 
Wiem, że układy zamknięte są stosowane, gdy trzeba dostarczyć wodę w instalacji w c.o. do odległych grzejników, szczególnie tych usytuowanych poniżej kotła. Czy jednak oprócz tego ma jakieś dodatkowe korzystne cechy (napisałeś, że zastosowanie tego układu powoduje lepsze pobieranie i oddawanie ciepła) ? 
Będę wdzięczny za wytłumaczenie zasadniczych różnic obu obiegów. 
To po pierwsze. 
Druga sprawa - czy wymiana starego bojlera bez wężownicy na zaizolowany posiadający wężownicę + podłączenia równolegle do niego grzejnika załączanego po przekroczeniu temperatury 80 stopni powinno wystarczyć, by zapobiec zagotowaniu się wody ? 
Na mój rozum, w przypadku takiej przeróbki instalacji, sprawa miała by się podobnie jak ze starym niezaizolowanym bojlerze (działającym dodatkowo jak grzejnik - oddającym ciepło do otoczenia) oprócz jednego - będzie mniejsza pojemność wodna układu wymiany ciepła. Nie wiem na ile sprawnie wężownica zasobnika odda ciepło do otaczającej jej wody czyli zastąpi "bezpośrednią" wymianę (tak jak było w tej mojej instalacji z bojlerem a w zasadzie zwykłym zbiornikiem hydroforowym bez wężownicy). Przedtem nie było tego problemu ponieważ woda w zasobniku mieszała się bezpośrednio z wodą z kominkowego wymiennika ciepła, tu mamy dodatkowy element "pośredni (wężownicę zasobnika posiadającą do tego małą pojemność wodną). 
Nawet jesli pompa bedzie wymuszala wiekszy przeplyw, to w przypadku braku zasilania woda sie zagotuje, bo grawitacja nie da odpowiedniego przeplywu. Zmniejszenie ryzyka zagotowania sie wody to : awaryjne zasilanie pompy i wiekszy zbiornik CWU. 

22:43, piestrojanski
Link Komentarze (1) »
sobota, 04 sierpnia 2012

Szczerze mówiąc, czytając ten artykuł , to nie rozumiem dlaczego wywołał takie kontrowersje. Może dlatego, że pochyliłeś się Bartku nad „biednym” reżyserem, który w obliczu tej tragedii, miał nieprzespaną noc z takich, czy innych powodów? Będąc jednak konsekwentnie szczery, to nie wychwyciłem także czytelnej puenty oraz ogólnego sensu tego tekstu, który mógłby przed czytelnikiem odkryć jakąś nowe spojrzenie na tego typy wydarzenia. Tak w ogóle to nie jestem przekonany, by komukolwiek w tej sytuacji udało się napisać coś, co mogło wykraczać poza wyświechtane truizmy oraz moralne utyskiwania nad zgubnym oddziaływaniem popkultury. Jednego jestem jednak pewien. Takich przypadków, jak ten z Denver, nie będzie odosobniony. Etos masowych morderstw odmienia się i będzie odmieniał się przez wszystkie przypadki i konfiguracje metodologiczne.

 stanowczo za wysoka nota. Przynajmniej tak mi się wydaje po wysłuchaniu tego jednego, załączonego tutaj nagrania. Po więcej nie sięgnę…

Tagi: nagrania
18:16, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 czerwca 2012

Jedyną podstawą do obalenia rezultatów badań prof. Binindy jest sporządzenie odrębnej symulacji z uwzględnieniem wszystkich „błędów i wypaczeń” prof. Biniendy oraz porównanie wyników. Nic prostszego podać „jedynie słuszne” dane wejściowe i obalić hipotezę przeciwną.

Jakiś problem ze zrobieniem takiej symulacji, superkomputery w Polsce są, może ekspertów ci u nas brakuje? Jak widać te „guru” i „specjalisty” od wszystkiego tylko szczekać potrafą i to z daleka, Bo zbyt daleko było im do Pasadeny, zbyt daleko do Warszawy czy Krakowa aby osobiście stanąć do pojedynku merytorycznego.

Faktem również jest, ze kilku wybitnych profesorów wypowiedziało w tej sprawie swoje zdanie. Zdanie jednoznacznie na korzyść prof. Biniendy i jego badań.

„Trudno innymi słowy określić spektakl, w którym profesor stawiał żądania obecności przy swojej ewentualnej rozmowie z prokuratorami amerykańskiego dyplomaty (rozumiem, że jako zabezpieczenia przed możliwością wyrządzenia mu przez rozmówców jakiejś strasznej krzywdy…)”

A co w tym dziwnego, że obywatej amerykański w takiej sytuacji żąda obecności przedstawiciela Ambasady USA? Jest to absolutny standard obowiązujący w USA. Tym bardziej, że prof. Binienda przekazał rezultaty badań. Czy prof. Binienda jest o coś podejrzany?

Odnośnie krzywdy, zapomina Pan Redaktorze, że nieistniejąca firma rosyjska tzw. „łowuszka” próbowała się kontaktować z prof. Binienda. W jakim celu? Jeżeli ktoś ukrywa swoją tożsamość albo podaje fałszywą, staje się przestepcą. Pomijamy tu niejednokrotne pogróżki, propozycje czy milczące telefony… Opinii lekarskich na temat prof. Nowaczyka nie widział Pan ani nie czytał Pan na ten temat? Przecież został otruty i jest to fakt bezsporny.

Poza tym, są „kwity” na to, że to prokuratura wyraziła pierwotnie zgodę na spotkanie, a potem zniknęła we „mgle”… Sytuacja jest dokładnie odwrotna, jak ją Pan próbuje przedstawić. Może należałoby wcześniej czytać media alternatywne?

17:53, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2